ru24.pro
Sport 24/7
Август
2024

Bartłomiej Lipiński: Lubię być ważną postacią na boisku (wywiad)

– Siatkówka nauczyła mnie, że nie ma w życiu pewnych rzeczy. Czasami jest tak, że zespół jest budowany po to, żeby grać w fazie play-off i to się nie udaje. W ostatnim sezonie w Skrze Bełchatów mocno staraliśmy się o to, żeby wynik był lepszy. Niestety taki jest sport i ktoś musi wygrać, ktoś musi przegrać – powiedział Strefie Siatkówki Bartłomiej Lipiński, przyjmujący Steam Hemarpolu Norwida Częstochowa.

Krzysztof Sarna (Strefa Siatkówki): Czy pierwsze raz w swojej karierze spotkałeś się, z tym że trener zrezygnował z prowadzenia zespołu i go opuścił?
Bartłomiej Lipiński: – Nie. Taka sytuacja wydarzyła się pierwszy raz. Podchodzę też tak do życia, że nie ma co się zastanawiać co by było, gdyby. Trener nas opuścił, trudno. Taka była jego decyzja. Mamy nowego trenera i będziemy skupiali się na tym, żeby się jak najlepiej prezentować i jak najlepiej grać w PlusLidze.

Czy twoja reakcja była szczególna?
– Nie. Wiem, że takie rzeczy się zdarzają. Czasami, jeśli dzwoni jeden z większych klubów w Turcji i ta oferta jest naprawdę taka, że trzeba ją rozważyć, to po prostu się to bierze. Nie wiem, jak ja bym zareagował w takiej sytuacji. To była decyzja trenera i życzę mu jak najlepiej.

Po trzech latach gry w fazie play-off i ostatnim sezonie przerwy, gdzie zabrakło niewiele, zapewne będziesz chciał dołożyć wszelkich starań, żeby znowu zagrać w ćwierćfinale mistrzostw Polski?
– Tak. Siatkówka nauczyła mnie, że nie ma w życiu pewnych rzeczy. Czasami jest tak, że zespół jest budowany po to, żeby grać w fazie play-off i to się nie udaje. W ostatnim sezonie w Skrze Bełchatów mocno staraliśmy się o to, żeby wynik był lepszy. Niestety taki jest sport i ktoś musi wygrać, ktoś musi przegrać. To już jest przeszłością. Aktualnie skupiam się na tym, żeby w Norwidzie był jak najlepszy rezultat, bo bardzo bym chciał, żeby duża siatkówka wróciła do Częstochowy. 

Byłeś zadowolony ze swojej indywidualnej postawy w ostatnim sezonie?
Tak. Zawsze podchodzę tak do życia, że daję z siebie maksa. Czasami wychodzi mi to trochę lepiej, a czasami trochę gorzej. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że zostawiłem wszystko, co miałem. Niestety nie udało nam się osiągnąć celu minimum, jakim była faza play-off. To jest przeszłością. Skupiam się na tym, co będzie w kolejnym klubie. 

Byłbyś w stanie powiedzieć ile ofert otrzymałeś po sezonie w Skrze?
 Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia, czy jest to jedna, czy dziesięć ofert. Tak naprawdę wybieram te kluby, w których mój rozwój może iść w dobrym kierunku, a także tam, gdzie będzie odpowiadało mnie i mojej rodzinie. 

Zostały już przed wami postawione konkretne cele?
– Nie. Jeszcze nie rozmawialiśmy o celach. Jednak myślę, że będziemy musieli skupiać się na każdym kolejnym spotkaniu. Liga będzie bardzo ciężka i wyrównana. Każde punkty będą na wagę złota. Będziemy zwracać uwagę na to, żeby od pierwszego spotkania grać jak najlepszą siatkówkę i trzymać naszą jakość. Jeśli będziemy grali na swoim odpowiednim poziomie, to będziemy mogli postraszyć wiele drużyn i sprawić kilka niespodzianek. 

W drugim sparingowym meczu kontuzji doznał Tomasz Kowalski. Trudno było wam się odnaleźć na boisku? Po dwóch setach, kiedy składy się zmieniły i również ty m.in. zacząłeś grać, wasza gra wyglądała już lepiej.
– Czasami tak jest, że kontuzje się przydarzają. Potrzebowaliśmy Tomka, bo nasz rozgrywający ma jeszcze dwa tygodnie wolnego. Tak więc był to nasz jedyny optymalny rozgrywający. Mamy młodego chłopaka Kacpra, który naprawdę dał sobie radę w trudnym momencie, kiedy zabrakło Tomka. Cieszę się, że po dwóch gorszych setach potrafiliśmy wrócić do dobrego grania i wygrać dwie kolejne partie. To na pewno dobry prognostyk przed kolejnymi sparingami. Musimy również pamiętać o tym, że aktualnie trwa trudny okres przygotowawczy. Forma nie jest taka, jakiej oczekiwaliby od nas kibice. Nasza postawa na boisku również nie jest taka, jakiej my byśmy chcieli. Idziemy cały czas do przodu małymi krokami. Miejmy nadzieję, że forma będzie tylko rosła.

Czy dla ciebie wygodne jest zaczynać spotkania w kwadracie?
– Nie. Nie lubię tego robić. Lubię być ważną postacią na boisku. Taka była decyzja trenera i nie będę z tym dyskutował. Na ten dzień mieliśmy takie założenia. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało dalej. Na pewno nie oddaję miejsca w składzie za darmo (śmiech). Z pewnością od następnego spotkania będę wysłał trenerowi sygnały, żeby od kolejnych meczów stawiał na moją osobę.

Jakie są twoje wrażenia po pierwszych tygodniach pracy z trenerem Silvą?
 Wrażenia są bardzo dobre. Myślę, że to trochę inna szkoła niż ta, do której byłem przyzwyczajony. Pracowałem z różnymi trenerami, czy to z Polski, czy z Argentyny, a teraz z Brazylii. Na pewno jest to odmienne podejście do siatkówki. Bardziej zależy nam na tym, żeby wybrać system, w którym będziemy grali. Szkoleniowiec dąży do tego, żeby wprowadzać to, co robimy na treningach do meczów. Na razie się powoli docieramy. Myślę, że z każdym treningiem i z każdym meczem będzie coraz lepiej. 

Zobacz również:
Trenerzy, którzy pozostają bez reprezentacji po igrzyskach olimpijskich [LISTA]

Artykuł Bartłomiej Lipiński: Lubię być ważną postacią na boisku (wywiad) pochodzi z serwisu Strefa Siatkówki - Mocny Serwis.