Ludzie wiedzieli, że Marysia ma w domu piekło. Nikt nie zareagował
Bił, wyzywał, chciał, żeby była mu sługą, więc potulnie usługiwała. Robiła wszystko, co mąż chciał. Licząc na to, że daruje jej życie. — Nie krzyczała, nie wzywała pomocy — mówi Robert, syn Marii.
