Górnik oskarżony o potworną zbrodnię. Twierdzi, że ratował Anetę. Biegli: to niemożliwe
0
Na początku wszyscy myśleli, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Auto z Anetą H-M († 34 l.) miało samoistnie stoczyć się do stawu w Roszkowie. Jej partner Andrzej J. (dziś 38 l.), z zawodu górnik, strasznie rozpaczał. Przekonywał śledczych, że sam zdołał się wydostać z wody, ale kobiety nie był w stanie uratować. Rodzina kobiety nie wierzyła w tę wersję. Śledczy z Raciborza najpierw sprawę umorzyli, uznając, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Gdy dochodzenie przejęli prokuratorzy z Gliwic, oskarżyli mężczyznę o zabójstwo. Proces Andrzeja J. dobiega końca. 26 stycznia przed Sądem Okręgowym w Rybniku mowę końcową wygłosił prokurator, który żąda dla oskarżonego dożywocia. Obrońca Andrzeja W. chce uniewinnienia. "Fakt" był na sali rozpraw.
