Dramatyczne kulisy ratowania psów ze schroniska w Sobolowie. "Musieliśmy podpisać cyrograf"
0
— Postawiono nam warunek, że albo bierzemy wszystkie zwierzęta, albo nie odnajdą tutaj ratunku. Musieliśmy podpisać cyrograf, że nie będziemy rościć niczego wobec gminy. Gminy, która ma w obowiązku dbać o bezdomne zwierzęta — mówi nam Konrad Kuźmiński z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt o kulisach ratowania mieszkańców schroniska w Sobolewie. — Jesteśmy porażeni skalą rzucania nam kłód pod nogi — dodaje. Walka o życie psów trwała całą noc. W środku lasu, w potwornym mrozie i bez światła. Dziennikarze "Faktu" spędzili na miejscu dwa dni i pożegnali ostatniego psa, który opuścił ośrodek.
