18-latka nieomal zginęła w policyjnym radiowozie. Może już nigdy nie chodzić. Adwokat ujawnia bulwersujące szczegóły
0
18-letnia Anastazja trafiła na wyrachowanych ukraińskich przestępców i była ofiarą handlu ludźmi. Wykorzystywana do pracy, więziona i kontrolowana w obcym kraju przez około trzy tygodnie. Gdy do domu, w którym przebywała, weszli policjanci — myślała, że to koniec jej koszmaru. Myliła się. Kilkanaście godzin później omal nie zginęła w wypadku, pędząc wraz z policjantami radiowozem. Z reporterem "Faktu" rozmawiał o okolicznościach tego wypadku Tymoteusz Paprocki, adwokat rodziny. Jak twierdzi, ta sprawa od samego początku nie jest prowadzona tak, jak być powinna. — Dziwie się, że prokuratura z policją nie wykonują tych czynności, do których są zobligowani. Zwłaszcza że sprawa jest bulwersująca — mówi prawnik.
