ru24.pro
World News
Январь
2026
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31

Włoska zdrada

0

Uchodząca powszechnie za jednego z najbardziej sceptycznych wobec ścisłej integracji europejskiej przywódców Giorgia Meloni zadała swoim sojusznikom bardzo bolesny cios.

Negocjacje w sprawie umowy między Unią Europejską a grupą państw Mercosur były do niedawna rekordowe, jeśli chodzi o długość ich trwania. Choć ostateczne podpisy nie zostały jeszcze złożone, wszystko wskazuje na to, że po ponad 30 latach udało się osiągnąć porozumienie, na które najbardziej oczekiwali zwolennicy budowy europejskiego państwa federalnego.

Zmiana o 180 stopni

Największym zaskoczeniem jest fakt, że decydujący głos w całym procesie negocjacyjnym należał do reprezentantki sił określanych niekiedy wręcz jako eurosceptyczne. Giorgia Meloni być może w innych obszarach (jak pokazała choćby niedawna awantura z Europejskim Bankiem Centralnym) potrafi zagrać na nosie Brukseli, ale w przypadku jednej z największych umów handlowych w dziejach wspólnoty zachowała się niczym najbardziej zagorzała euroentuzjastka.

Zapowiedź „zdrady” pojawiła się już pod koniec 2024 r., gdy premier Włoch zmieniła swoje dotychczasowe stanowisko i zaczęła mówić o tym, że umowa z Mercosur, po spełnieniu określonych warunków, może zostać przez nią zaakceptowana. Pod pewnymi względami był to zwrot o niemal 180 stopni, ponieważ w pierwszych miesiącach urzędowania Meloni dała się poznać jako jednoznaczny krytyk handlowego porozumienia. Z dzisiejszej perspektywy można jednak odnieść wrażenie, że od dłuższego czasu prowadziła bardzo wyrachowaną polityczną grę, w której ostatecznym celem było uzyskanie przez Włochy decydującego głosu na samym finiszu negocjacji i wywalczenie tym samym możliwie jak największych ustępstw ze strony Brukseli.


MANUFAKTURA, NIE MASÓWKA. DLACZEGO WOLA PRZYCIĄGA INWESTORÓW?


W przeciwieństwie do Polski, Francji czy Irlandii, dla których przyjęcie umowy z południowoamerykańskimi państwami stanowić będzie prawdziwą katastrofę, Włochy miały do całej sprawy nieco większy dystans. Z jednej strony na umowę z Mercosur najbardziej naciskali Niemcy, wspierani silnie przez kraje utrzymujące tradycyjnie z Ameryką Południową bardzo silne związki handlowe (m.in. Hiszpania i Portugalia). Przeciwko nim występowały wspomniane już państwa, dla których handel z Brazylią czy Argentyną ma niewielkie znaczenie. W rezultacie już od kilku lat wytworzył się impas, z którego wyjście mogła zapewnić jedynie zmiana stanowiska przez wystarczająco duże państwo (do akceptacji umowy potrzebna jest większość kwalifikowana w Radzie UE).

W roli języczka u wagi postanowiła wystąpić Giorgia Meloni, która ostatnie tygodnie spędziła na politycznych targach. Tworząc wobec swoich europejskich sojuszników wrażenie, że jest jeszcze skłonna zablokować całą umowę, uzgadniała jednocześnie listę korzyści dla swojego kraju.

Korzyści dla Italii

Co dokładnie wynegocjowała dla Włoch Meloni? Przede wszystkim preferencje celne dla producentów eksportowych hitów z sektora spożywczego, czyli m.in. serów, produktów mięsnych czy win. Włosi spodziewają się zwiększenia przychodów z eksportu w tym obszarze o nawet 3–5 mld euro rocznie. Oprócz tego specjalne warunki eksportowe do krajów grupy Mercosur mają zyskać włoscy producenci aut, leków czy produktów chemicznych.

Giorgia Meloni zażądała także, aby Komisja Europejska przyznała jej krajowi dodatkowe środki w ramach Wspólnej Polityki Rolnej. Włoscy rolnicy od dłuższego czasu protestowali przeciwko zbyt swobodnemu otwieraniu się na import produktów z Ameryki Południowej przy jednoczesnym intensywnym wdrażaniu polityki Zielonego Ładu, dlatego rząd postanowił ograniczyć ich roszczenia dodatkowym strumieniem pieniędzy (nawet 2 mld euro w kolejnym unijnym budżecie wieloletnim).

Rząd Meloni miał także postawić wymóg, aby importowane z Brazylii, Argentyny, Paragwaju i Urugwaju drób, wołowina czy cukier spełniały możliwie jak najwyższe normy środowiskowe, a cały import podlegał ściśle ograniczonym kontyngentom. Włoska premier wyraziła także przekonanie, że umowa zabezpiecza przestrzeganie zasad zrównoważonego rozwoju, w szczególności na terenie Amazonii.


Władza pękła. Rząd vs Prezydent I Palade komentuje


Korzyści dla superpaństwa

Czymś absolutnie oczywistym jest jednak to, że kraje grupy Mercosur nie będą przestrzegać wysokich standardów jakości, ponieważ są im one w większości nieznane. Nawet oficjalne audyty przeprowadzane przez unijne instytucje w ostatnich latach wykazywały niezbicie, że drób, wołowina czy wieprzowina z Brazylii produkowane są według standardów niedopuszczalnych na terenie Unii. Południowoamerykańscy partnerzy handlowi Brukseli nie zmienią z dnia na dzień swoich praktyk, ponieważ produkcja przestałaby być dla nich opłacalna. Unia Europejska będzie w stanie co najwyżej kontrolować wysokość kontyngentów, lecz wszystko będzie się odbywało z pominięciem woli poszczególnych krajów członkowskich. Mająca wkrótce zostać podpisana umowa z Mercosur przewiduje, że prawo do negocjacji zmian w wysokości kontyngentów przysługuje Komisji Europejskiej.

Przekonanie Giorgii Meloni, że zdołała w sprytny sposób zabezpieczyć interesy własnego państwa, jest więc co najmniej naiwne. Akceptując umowę, włoska premier przyznała tak naprawdę Brukseli prawo do dowolnej modyfikacji porozumienia w bliżej nieokreślonej przyszłości. Jeśli tylko Bruksela uzna, że wynegocjowane warunki trzeba poświęcić w imię „wspólnego europejskiego interesu”, uczyni tak bez najmniejszego wahania.

Zachowanie Meloni teoretycznie można tłumaczyć tym, że jako premier Włoch wybrała rozwiązanie, które w najbardziej optymalny sposób zabezpiecza włoskie interesy oraz sprzyja włoskim eksporterom i producentom rolnym. W rzeczywistości udzielonej przez nią akceptacji nie da się wytłumaczyć nawet w ten sposób. Największym beneficjentem całej umowy z Mercosur są przecież Niemcy, którzy pragną zabezpieczyć dla siebie południowoamerykański rynek zbytu i nie żal im poświęcić przy tym rolników z innych krajów wspólnoty. Umowa z Mercosur to także wielki triumf budowanego konsekwentnie europejskiego superpaństwa, które siłą łamie opór niezadowolonych państw i rolników z całej wspólnoty.

Gdyby Giorgia Meloni miała nieco więcej rozwagi, to z pewnością wzięłaby pod uwagę to, że narzucenie całej Unii umowy w obecnym kształcie może się kiedyś obrócić przeciwko samym Włochom. Reforma Unii Europejskiej ma zmierzać w kierunku rozszerzania zasady głosowania większością kwalifikowaną, co przyczyni się do tego, że decyzje skrajnie krzywdzące i depczące narodowy interes poszczególnych krajów członkowskich staną się jeszcze bardziej powszechne. W krótszej perspektywie czasowej Rzym być może dopiął swego i uzyskał pewne korzyści, ale w dłuższym horyzoncie zadziałał na swoją własną szkodę.


Polska 2050: projekt do likwidacji?! GAC I CHUDKIEWICZ


Postawa Giorgii Meloni wydaje się tym bardziej niezrozumiała, iż bardzo ograniczyła zaufanie swoich własnych sojuszników na arenie europejskiej. W kluczowym momencie trwających od wielu lat negocjacji Włoszka stanęła po stronie unijnego establishmentu i Ursuli von der Leyen, a nie grona kontestatorów obecnego kursu wspólnoty. W stronę Rzymu nie padły jeszcze oficjalnie żadne ostre słowa krytyki, lecz zauważalne jest spore rozczarowanie zachowaniem osoby, która przedstawiała się dotąd jako zdecydowana zwolenniczka koncepcji Europy suwerennych ojczyzn, a nie scentralizowanego superpaństwa.

W ten właśnie sposób Unia Europejska, która na co dzień promuje narrację o małoobszarowych uprawach ekologicznych, wzroście liczby nieużytków i strategii „od pola do stołu”, otwiera szeroko granice przed artykułami produkowanymi z pogwałceniem wszystkich ekologicznych zasad. Mimo iż Europa jest wciąż skuta silnymi mrozami, już wkrótce można się spodziewać bardzo gorących protestów środowisk rolniczych. Dla nich wejście umowy w życie oznacza praktycznie wyrok śmierci.

Artykuł Włoska zdrada pochodzi z serwisu GF24.pl.