Elvis i ja
Gdyby nie Elvis, nie byłabym w stanie odtworzyć roku, a już na pewno nie dnia i miesiąca. Wiem jednak, że był to dzień jego śmierci, 16 sierpnia 1977 roku. Po wyjeździe z Polski – siedem lat przedtem jako emigrant – znajdowałam się na czymś w rodzaju czarnej listy, spisie osób, których wjazd na teren PRL-u był zabroniony. Na szczęście miałam już dwa obywatelstwa, a więc dwa paszporty i – całkiem legalnie – trzy nazwiska. Jeszcze większym szczęściem było to, że nie tylko nie wymyślono wtedy...
